• Wpisów:1631
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:331 dni temu
  • Licznik odwiedzin:55 447 / 3681 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
i wtedy przychodzi taka noc. kiedy zupełnie znienacka, zupełnie niespodziewanie, nagle twarz wykrzywia grymas i zaczynają lecieć łzy. gdzieś na skraju paniki i zmęczenia przychodzi kolejny moment krytyczny. a może to po prostu jakaś część mnie domagająca się zainteresowania. bo niby uczuć już nie ma. bo niby osiągnęłam spokój. ale wtedy przychodzi taka noc, otwiera się ta strona i słowa się piszą. wtórują łzom. a przecież nie jestem nieszczęśliwa...
  • awatar Gość: Ty aleś ty tu karyniła :( aż beka i szok :( ciekawe czyś już z tego wyrosła, ake po tum coś tu odstawiała to raczej wątpliwe. Wstyd, tylko wstyd pozostał!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
jakaś taka pustka. czy to przesilenie wiosenne czy inne, czy kolejny etap czegoś tam, nie wiem. wiem, że nie mogę się do niczego zmobilizować. i że mi tak jakoś ciężko. i to ostatni moment, żeby się zebrać w sobie, więc kurde, ogarnij się dziewczyno.
wiosenne porządki zrobione, żonkile w słoiku na biurku, teraz pora uporządkować życie.
 

 
w tym roku będzie dobrze. bo musi.

it's a soothing delight
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
6.10.2014

Dzisiaj jest jeden z tych dni. Dni, w które czuje się, że mogłoby się wszystko, a nie robi się nic. I to nierobienie niczego jest zupełnie celowe, przemyślane i jak najbardziej potrzebne. Zapach świeżo malowanej ławki, szum fontanny, spadające liście, blask słońca. Tak dokładnie powinno wyglądać moje życie, uczę się to doceniać i czerpać z tego radość. Otacza mnie tyle piękna, coraz częściej je dostrzegam i zatrzymuję się na tę chwilę czy dwie, aby móc je pochłaniać, chować gdzieś głęboko i zapamiętywać.
Tak, to jest jeden z tych dni, kiedy tak po prostu jest mi dobrze.
 

 
czas mija, dni, tygodnie, miesiące lecą a nadal jak mnie czasem dopadnie to nie chce odpuścić.
i łzy stają w oczach, i Tom Waits w głośnikach, i ścisk w gardle, i oddechu brak.
czy ja muszę zawsze tak do utraty tchu? tak do utraty siebie? i tak na zawsze?
przecież to potem tak cholernie ciężko...
 

 
If the telephone should ring
God knows it could never be him
 

 
jedno oko otwarte
za nim drugie
miska płatków
dwa orgazmy od niechcenia
posprzątana kuchnia
nastawione pranie
"wesoła" lista na youtubie
wiadomości, pudelek
dwie godziny przed ekranem
odkurzacz
prysznic
maskara

taka sobie zwykła sobota.
 

 
"I don't stop when I'm tired.
I only stop when I'm done."

właśnie tak.

a w pewnych kwestiach chyba już niedługo będę "done".

nowe nastawienie, więcej pozytywów, nowi ludzie, nowe doświadczenia, koniec stania w miejscu. ile można.
 

 

wiele rzeczy potrafię sama sobie zapewnić.
tak, nawet więcej niż by się wydawało.
tej jednej pustki zapełnić nie mogę.

najnowszy sposób na smutek, żal i gniew to ćwiczenia. tym razem chyba wytrwam.
 

 

I'm still very much in love with you.
I wish you would know that.
I wish you would know that my life is empty and meaningless without you.
That everyday is a battle.
I fight myself.

And I keep losing.
Horribly.
 

 
deszcz za oknem, spaghetti dla jednej osoby, filmy o związkach.
I'm a single woman cliché.
 

 
jakaś depresja mnie znowu dopada. i niby nie mam powodów, ale niespecjalnie mam na to wpływ. ogólna apatia i brak motywacji.
 

 

i wtedy nagle przychodzi taka chwila, w której samotność mnie przerasta.
i aż dech zapiera.
 

 

straciłam rachubę
uniesień
rwanych oddechów
każdy kolejny
czuję mniej
a boli bardziej
nie da się wypełnić pustki
uciszyć nocy
przeczekać burzy
zastygam na krawędzi
rozkoszy i cierpienia
ciało bezwładne
krzyczy od środka
domaga się Ciebie
bez zmian
nieustannie
żyjąc złudzeniem
że kiedyś
wrócisz.

łzy
moczą włosy
ciekłe strumienie rozpaczy
krzyczeć nie mogę
zaciskam powieki
rozdzieram usta
ciało dygoce
wznoszone szlochem
i bezsilnością.
nic się nie zmienia
ile jeszcze?
 

 
All the things they talked about in the books you haven't read.

pierwsze spotkanie po prawie dwóch miesiącach. chciałam, nie wiem dlaczego. niby nic. niewiele słów. "jestem rozjebany, wieczory samemu w mieszkaniu są ciężkie" itd. a co Ty myślałeś. nie płaczę dzień w dzień do poduszki bo jest mi zajebiście. i pękła kolejna tama. chyba dopiero jego widok i bliskość uświadomiły mi jak bardzo mi go brakuje. i jak bardzo, tak po ludzku, za nim tęsknie i za wszystkim co mieliśmy. dwa miesiące... czas nie leczy ran, on je pogłębia. przynajmniej póki co. bo mi jest z dnia na dzień coraz gorzej, zabawne nie?
 

 
A: zostaniesz alkoholiczką?
ja: a co, kimś w życiu trzeba być

alk dobry na wszystko. a już na pewno na zapominanie.
  • awatar Gość: This aritlce is a home run, pure and simple!
  • awatar misunderstood: @miss attitude: niestety. nie dany mi happy ending.
  • awatar miss attitude: Znowu musisz zapominać?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
tak to już jest, tak jak ponad pięć lat temu pierwszy wpis zrodził się tu z bólu, tak jak za każdym razem gdy ogarniał smutek i samotność rodziła się potrzeba jakiejś formy przelania uczuć, tak i teraz, po okresie szczęścia i zapomnienia, znajome uczucie powraca. i co za tym idzie znajoma potrzeba. a tak bardzo chciałam już nie jej nie mieć...


Wszelkie obietnice
przestają mieć znaczenie
czy naiwność
to też grzech?
Miraż, złudzenie
jedno za drugim
uniesienie
tylko by potem
upaść jeszcze niżej
a miało się niżej
już nie dać.
Nie uczę się
na błędach
każdy jeden
powtarzam
niczym mantrę
że do szczęścia
to tylko miłość
kiedy
kolejny raz
bez zapowiedzi
samotność.
Ta sama co zawsze.
Przynajmniej ona
nie zaskakuje.
 

 
wybija dwunasta i dopada mnie smutek. czy to właśnie tu miałam być, w tym miejscu w życiu? nigdy nie planowałam. czy jest dobrze? na pewno jest lepiej. prawie, prawie. czasem mam wrażenie że do pełni szczęścia brakuje mi tylko tych paru słów, ale od razu besztam się w myślach za własną głupotę. bo to przecież nie słowa się liczą. co nie zmienia faktu, że jestem i jeszcze długo chyba będę skazana na niepewność. a może to jest jakiś sposób na to by ciągle się starać? wiem jedno - ani trochę nie chcę przestać.

happy birthday to me...
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych